Logowanie
zapamiętaj mnie
 
Media
Tutaj jesteśmy
Mery i Kinga
data: 15.05.2012, autor: JB

Na Hińczowej Przełęczy fot. Jacek Terlikowski

 

 

Przedstawiamy Wam Marię Strzelską i Kingę Stus, narciarki z południa Polski, które w minionych dwóch sezonach zaliczyły kilka naprawdę fajnych zjazdów w Tatrach. W najbliższych tygodniach będziemy regularnie publikowali przygotowane przez dziewczyny opisy wycieczek w ciekawe zakątki naszych najwyższych gór. Każdy znajdzie coś dla siebie - łatwiejsze zjazdy szerokimi żlebami i tatrzańskie klasyki z wyższej półki. Nowa seria nie zastąpi przewodników, nie znajdziecie tu współrzędnych geograficznych, skali trudności i szczegółowych opisów zjazdów. W artykułach nie zabraknie za to wszystkiego tego co w jeździe poza trasami najważniejsze - pozytywnych emocji i dużo dobrej zabawy ze znajomymi.

Mamy nadzieję, że dla części z Was historie te staną się inspiracją do szukania swoich linii w Tatrach.

 

Zanim na ski2die.pl pojawi się opis pierwszej z wycieczek zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu z Mery i Kingą.

 

Skąd się znacie?

 

Kinga: Znamy się z liceum. Zupełnie przypadkowo poznałyśmy się na korytarzu szkolnym, nawet nie pamiętam dokładnie przy jakiej okazji. Od razu poczułam, że Mery to bratnia dusza i wspólna pasja sprawiła, że nasza przyjaźń trwa do dzisiaj.

 

Jak doszło do tego, że zaczęłyście razem jeździć?

 

Mery: Było to naturalną konsekwencją wspólnej zajawki. Zaczęło się od przywyciągowych freeride’ów na szkolnych zawodach w slalomie. Potem było wspólne jeżdżenie w parku i wyjazdy do Livigno, aż po tatrzańskie freeride’y.

 

Właśnie dlaczego w pewnym momencie zaczęłyście zaliczać różne tatrzańskie zjazdy wymagające dłuższych wycieczek. Przecież można łatwiej - przy wyciągu?

 

Kinga: Jazda przy wyciągu to dobry trening i potrafi dostarczyć wiele radości, jednak dla mnie to jazda w dzikim i trudno dostępnym terenie jest kwintesencją narciarstwa. Nie ma nic przyjemniejszego niż zjazd po kilku godzinach podejścia kiedy wiesz, że w pełni sobie na niego zasłużyłeś. Doceniasz wtedy każdą sekundę zjazdu i czerpiesz z niego maksimum przyjemności. Dodatkowo jest to doskonała okazja do sprawdzenia swoich umiejętności, pokonania własnych słabości i dostarczenie sobie porządnej dawki adrenaliny.

 

Mery: Lubimy być wszechstronne – w środku zimy podczas największych opadów jak najbardziej gustujemy w freeridzie „przywyciągowym”. Spędziłyśmy kilka bardzo śnieżnych dni np. na Pilsku, gdzie może było troszkę mniej adrenaliny, za to bardzo dużo przyjemności z surfowania w głębokim puchu. Jednak naturalną dla nas rzeczą jest, iż chcemy sprawdzać swoje umiejętności w coraz trudniejszym terenie. Dodatkową zaletą tego typu wycieczek jest bliskość wspaniałej przyrody i najpiękniejszych gór Polski. Możliwość jazdy w takim terenie daje nam ogromną satysfakcję.

 

Przez dwa sezony zaliczyłyście kilka fajnych zjazdów.

 

Mery: Wszystko zaczęło się zeszłej wiosny - w maju zjechałam z Rysów, a tydzień później już z Kingą z Mnichowego Żlebu. Ten sezon pełen był tatrzańskich wycieczek. Niestety różne obowiązki nie zawsze pozwalały nam na wspólną jazdę, ale razem udało się nam zaliczyć: Pańszczycką Przełączkę Wyżnią pod Skrajnym Granatem, Kościelcową Przełęcz, moje marzenie - Hińczową Wprost (zawsze chciałam dorównać bratu ;-) ), a na koniec sezonu Rysy. Kinga ma sporo zajęć, więc kilka zjazdów zaliczyłam bez niej, między innymi Pośrednią Turnię, Niebieską Przełęcz i Honoratkę. Na zakończenie sezonu powtórzyłam też zjazd Żlebem Mnichowym.

 

Który zjazd zrobił na Was największe wrażenie?

 

Kinga: Ciężko jest mi wybrać, który zjazd zrobił na mnie największe wrażenie, ponieważ każdy na swój sposób był unikalny i zaskakiwał czymś innym. Jednak gdybym musiała wybrać to „Hińczowa Wprost” była zdecydowanie najbardziej wymagająca i najtrudniejsza z dotychczasowych zjazdów. 

 

Mery: Na mnie największe wrażenie zrobiła Honoratka. Jest to dosyć krótki (ok. 300 metrów), ale za to wąski żleb w rejonie Koziej Dolinki nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Wycieczka na Honoratkę miała charakter typowo skialpinistyczny, zarówno podejście stromym progiem lodowym jak i zjazd stanowiły wyzwanie. Zjazd z Hińczowej przełęczy dał mi sporo przyjemności, natomiast zjazd z Honoratki dostarczył najwięcej adrenaliny i satysfakcji wynikającej z pokonywania nie tylko trudnego terenu, ale i własnych słabości.

 

Jakie plany na kolejne sezony i wielkie niezrealizowane projekty?

 

Mery: Jeśli chodzi o plany na przyszłą zimę to przede wszystkim zależy mi na tym żeby nabrać więcej doświadczenia. Zarówno jeśli chodzi o jazdę, jej styl i technikę, jak i bezpieczeństwo. Przez cały ten sezon nie wydarzyło się nic groźnego, ale zdaję sobie sprawę, że w pewnych sprawach trzeba wciąż się doskonalić i poszukiwać wiedzy. Ważne są tutaj zarówno profilaktyczne ćwiczenia antylawinowe, doskonalenie umiejętności oceny zagrożeń, a także nabieranie doświadczenia w poruszaniu się w terenie wysokogórskim, z wykorzystaniem raków, dziab, czy asekuracji. Jeśli chodzi o plany zjazdowe, to mam nadzieję, że starczy zimy na zrealizowanie ich wszystkich. Mam na myśli kilka zjazdów, na które nie starczyło już czasu, parę takich, które wymagają odpowiedniego zaśnieżenia. Jako, że mam spory niedosyt spowodowany zjazdem z Honoratki, jestem zdeterminowana, aby zjawić się tam ponownie przyszłej wiosny, poprawić styl jazdy, a przy odpowiednich warunkach zjechać całość bez ściągania nart. Mamy w planach również jeden, troszkę większy (i wyższy) projekt, na razie jednak niech pozostanie on naszą tajemnicą. Stay tuned!

 

Kinga: Mamy kilka planów na przyszłą zimę w tym jeden poważniejszy projekt, jednak pochwalimy się jak już dojdzie on do skutku. Moim głównym celem jest polepszenie swoich umiejętności narciarskich i wiedzy na temat bezpieczeństwa i poruszania się w terenie górskim. Chciałabym przez lato zadbać o swoją kondycję, aby w sezon narciarski wejść w doskonałej formie. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie dla nas równie, a nawet bardziej udany i oby zima śnieżną nam była!

 

 

W drodze na Rysy fot. Piotr Śnigórski


<< powrót
Komentarze

Dodaj komentarz

Jeśli posiadsz konto na ski2die.pl to się zaloguj. Jeżeli jeszcze nie masz, a chcesz mieć, to już teraz może się zarejestrować.
© 2003-10 Ski2Die. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Concept: LeSki&SanczO
Design: SanczO